
Fake newsy, miliony zawieszonych kont. Ciemna strona platformy X
X przedstawia się jako bastion wolności słowa oraz transparentności. Jednak najnowszy raport z X Transparency Center za 2024 rok maluje niepokojący obraz: nielegalne działania, miliony kont promujących dezinformację i agresję. Czy w obliczu takiej skali problemu możemy mówić o bezpiecznej przestrzeni do publicznej debaty?
X w liczbach
W świecie cyfrowych mediów społecznościowych nikt nie mówi dziś tyle o wolności słowa, co właściciele platformy X. Jednak liczby opublikowane w corocznym raporcie Transparency Center pokazują skalę problemu, o której firma mówi niechętnie.
W 2024 roku X zawiesił ponad 799 milionów kont za manipulację i spam. To prawie dwa razy więcej niż wynosi liczba obywateli Unii Europejskiej. A co jeszcze bardziej niepokojące – firma przyznaje, że nie obejmuje to „setek milionów, a może i miliardów” fałszywych prób rejestracji kont, które udało się zablokować automatycznie.
To liczby, które powinny wywoływać alarm nie tylko u ekspertów ds. bezpieczeństwa cyfrowego, ale i u każdego użytkownika. Pokazują bowiem, jak masowe są działania, które mają wpływać na opinię publiczną. I to w czasie rzeczywistym.
Dezinformacja, przemoc, nienawiść. Toksyczna codzienność użytkownika
Pomimo deklaracji o ochronie wolności słowa, X wciąż zmaga się z zatrważającą ilością treści, które wykraczają poza granice akceptowalnej debaty.
W samym 2024 roku:
- Ponad 11 milionów postów oznaczono jako szerzące mowę nienawiści.
- 4 miliony wpisów zawierały brutalne, przemocowe treści.
- 4,1 miliona zostało usuniętych lub oznaczonych za nękanie.
- 300 tysięcy postów zawierało nagość udostępnioną bez zgody.
- A blisko 150 tysięcy treści dotyczyło samookaleczeń lub samobójstw.
W obliczu takich danych trudno mówić o bezpiecznej przestrzeni do prowadzenia konstruktywnego dialogu. X wydaje się być miejscem, gdzie algorytmy są często bezradne wobec lawiny toksycznych treści, a skuteczna moderacja wciąż pozostaje wyzwaniem.
Co z CommunityNotes?
X od kilku miesięcy promuje narzędzie CommunityNotes jako odpowiedź na problem dezinformacji. To mechanizm zbiorowej weryfikacji treści, w którym udział bierze już milion użytkowników z niemal 200 krajów. Podobny system chce wprowadzić Meta na swoich platformach, o czym więcej piszemy TUTAJ.
Jednak nawet najlepiej zaprojektowany system fact-checkingu nie jest w stanie skutecznie reagować na prędkość, z jaką rozchodzą się fake newsy. Szczególnie w czasie konfliktów zbrojnych, wyborów czy klęsk żywiołowych.
„Choć sama idea kolektywnej moderacji jest ciekawa, to decydujący wpływ na zasięg i widoczność treści wciąż mają algorytmy, które nie zawsze premiują rzetelność. Często faworyzują kontrowersje, polaryzację, emocje – dokładnie te elementy, które służą dezinformacji” – komentuje ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Wojciech Łupina.
Wolność słowa czy przyzwolenie na chaos?
X deklaruje, że jego zasady sprzeciwiają się wszelkim formom cenzury. Ale rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Zgłoszenia użytkowników często pozostają bez reakcji. Krytyczne głosy wobec właściciela platformy lub jego sojuszników bywają usuwane, podczas gdy konta szerzące nienawiść potrafią funkcjonować przez tygodnie bez żadnych konsekwencji.
„Wielu ekspertów mówi wprost: X przekształca się w cyfrowy Hyde Park, w którym brak jasnych reguł i odpowiedzialności sprzyja chaosowi. A w takim środowisku wolność słowa nie służy debacie – lecz niestety staje się narzędziem do jej niszczenia” – podkreśla starsza specjalistka ds. cyberbezpieczeństwa Adrianna Czarnocka.
Transparentność na X– tylko z nazwy?
Stworzenie X Transparency Center miało być dowodem na otwartość firmy wobec użytkowników, mediów oraz regulatorów. I rzeczywiście – znajdziemy tam dane o egzekwowaniu zasad, działaniach wobec treści nielegalnych, manipulacyjnych czy promujących przemoc.
Jednak warto zwrócić uwagę, że raporty publikowane przez X są wybiórcze i bardziej PR-owe niż analityczne. Brakuje w nich pełnego kontekstu, realnych przykładów działań naprawczych czy danych dotyczących skuteczności algorytmów. Zamiast rzetelnej autodiagnozy, mamy raczej próbę budowania narracji: „wiemy, co robimy – zaufajcie nam”. Problem w tym, że zaufanie użytkowników to dziś towar deficytowy.
Co dalej?
Świat potrzebuje dziś platform, które będą wspierać wolność wypowiedzi, ale też potrafią skutecznie przeciwdziałać dezinformacji i przemocy. W teorii X próbuje łączyć te dwa cele. W praktyce jednak rośnie przepaść między deklaracjami a realiami. X staje się przestrzenią coraz mniej bezpieczną, coraz mniej wiarygodną i coraz bardziej spolaryzowaną. W epoce fake newsów, deepfake’ów oraz cyfrowej propagandy – to więcej niż niepokojące. To realne zagrożenie dla jakości debaty publicznej.
X balansuje dziś na cienkiej granicy między obroną wolności słowa a przyzwoleniem na informacyjny chaos. I choć retoryka właścicieli brzmi szlachetnie, dane mówią same za siebie: toksyczne treści, manipulacja, dezinformacja to wciąż codzienność milionów użytkowników. W tym świetle pytanie brzmi nie „czy”, lecz „kiedy” zaufanie do tej przestrzeni definitywnie się wyczerpie.
Chcesz wiedzieć, co dzieje się w cyberświecie? Sprawdź nasze pozostałe wpisy!